Witajcie w pierwszym, od paru miesięcy,
poście. Ten okres był dla mnie jednym z cięższych w życiu, do dziś choruję na
brakowe zaniki weny, właściwie to całkowity. Ale mniejsza z tym. Dziś wam chcę
opowiedzieć, o jednej rzeczy, która zmieniła mój światopogląd i pomogła
zdecydować, co chcę robić w życiu. Szykujcie się na długiego posta, wieźcie
kocyki, kakao i co jeszcze dusza zapragnie, bo czeka was kawałek mojego świata.
Miłego czytania [Nie będzie uśmiechniętej buźki, bo ograniczyłem budżet]
1.
Moje pierwsze spotkanie
Jak doszło do tego, że poznałem transhumanizm? Hmmm, może by
rzec, że całkiem przypadkowo.
Pewnego dnia dorwałem sobie CD-Action. W numerze był Deus EX
– Human Revolution (Jedyna część, w którą nie zagrałem z tej serii).
Postanowiłem zainstalować i zobaczyć, co i jak. Cyberpunk mnie interesuje od 3
lat (napisze o nim w kolejnym poście), więc pochłonął mnie świat, rządzony
przez korporacje, cybernetyczne implanty itp. Przeglądając notatki w grze,
zainteresowało jedno słowo, które powtarzało się wiele razy w grze. Było nim „transhumanizm”.
Zacząłem szukać znaczenia tego słowa.
Trafiłem na Wikipedię, poczytałem trochę i nie mogłem wyjść
z szoku
Pomyślałem, że będzie to ciekawe, więc drążę dalej to pojęcie i wszystko, co z nim związane
