wtorek, 4 marca 2014

Polowanie cz. I

Moje nocne życie to chyba jedna z mroczniejszych tajemnic tego miasta. Pomimo 20 lat na karku i studiów, jakoś znajduję czas na zajęcie, które wyzwala we mnie najgorsze cechy. Zbliżała się godzina 1:15. Na telefon dostałem powiadomienie o nowym zleceniu, więc otworzyłem laptopa, odpaliłem pocztę i czytam wiadomość:
Hej Kgggggg
Mam do ciebie ważną sprawę, od jakiegoś czasu jeden facet mnie śledzi, wydzwania do mnie i grozi mi. Próbowałam wszystkiego by się odczepił, ale nic nie pomaga. Wiem, że się takimi rzeczami zajmujesz, bo sama to odkryłam. Mam nadzieję, że zrobisz z tym porządek. Poniżej podaję dane osobowe:
Imię i nazwisko: Rgggg Kgggg
Pseudonim: Kuna
Płeć: Mężczyzna
Lat: 24
Wzrost: 181 cm
Kolor włosów: brunet
Kolor oczu: niebieskie
Znaki szczególne: Wytatuowane oczy, posiada opancerzoną rękawicę.
PS. Wpłata na konto dopiero po dostarczeniu dowodu jego śmierci
                Powodzenia
Agggg Rgggggg

Po przeczytaniu wiadomości, skasowałem ją, a potrzebne rzeczy spisałem w notatniku. Poszperałem w Internecie, gdzie dokładnie mieszka Rgggg i czym się zajmuje. Znalazłem w kartotece, trochę informacji o jego przeszłość kryminalnej. Dość ciekawej. Napady, piractwo, drobne kradzieże, handel narkotykami. Widać było, że nie mam doczynienia z ama Rządził on w jednym z bloków mieszkalnych w gggggg, oddalonej ode mnie jakieś 15 kilometrów. Zacząłem szykować uzbrojenie. Preferowałem broń białą, bo jest dobra na krótki dystans ,ale palną też nie pogardzę, ale używałem jej rzadziej. Zastanawiałem się, co wziąć, wpatrywałem się w to, co posiadam, począwszy od ton, pałek teleskopowych, a skończywszy na maczetach i siekierach. Dziś postawiłem na katanę i Desert Eagle akimbo Odłożyłem je na bok i zacząłem się przebierać. Dlaczego to robiłem, bo bez tego dawno bym był za kratkami. Ubrałem, więc półmaskę paitballową, na oczy gogle motocyklowe, wcisnąłem się w kamizelkę polową i ubrałem wojskowe buty. Do kieszeni od jeansów przyczepiłem gaz pieprzowy i tak wyszedłem z mieszkania. Na szczęście nikogo nie było na korytarzu, bo wszyscy spali. Przed blokiem, na parkingu stał mój Fatboy, więc założyłem kask, odpaliłem motocykl i ruszyłem do gggggg. Dojechanie do miejsca pobytu mojego nowego celu, zajęła mi 10 minut. Na telefonie sprawdziłem, czy trafiłem pod dobry budynek – Na razie wszystko było na moją korzyść- Pomyślałem, po czym założyłem słuchawki, w których płynęła ciężka elektronika oraz soundtrack z Hotline Miami. Wszedłem na klatkę schodową. Pierwsze, co rzuciło mi się w oczy, to zdewastowane ściany, z podpisami często spotykanymi w blokowiskach oraz gdzieniegdzie zamontowane głośniki i kamery. Pokazałem do jednej z nich, że idę po jednego z nich. Minąłem 2 piętra, gdy zaatakował jeden z dresiarzy. To był błąd… Zaczął przeklinać wymachując rękoma i próbując kickbokserskich kopnięć, ale nie zauważył, że ostrze mej katany już dawno utknęło w jego brzuchu. Przeciągnąłem je w prawą stronę, co spowodowało otwarci powłoki brzusznej i wypadnięcie wnętrzności. Zaczął krzyczeć z bólu, ja będąc podbudowany wściekłością, ciąłem go po szyi, powodując jego dekapitację. Ocierając twarz z krwi, nie zdążyłem wybronić prawego prostego wycelowanego w moją twarz. Kolejny łysol był uzbrojony już w kastet. Jednak moja twarz nie została pogruchotana. Maska pochłonęła energię kinetyczną. Odrzuciło mnie na koniec korytarza. Na szczęście oprych nie zauważył walającego się w koncie miecza. Podszedł do mnie, po czym oznajmił pewnym głosem. – I co? Teraz jesteś kurwa kozak?! – Popatrzyłem w jego oczy pozbawionego rozumu i powiedziałem: Może nie jestem kozakiem, ale ty jesteś już martwy. – Wtedy w ułamku sekundy wyciągnąłem pistolet.  Kulka idealnie trafiła, między oczy. Huk wystrzału był niesamowicie głośny i pewnie postawiło resztę bloku w stan gotowości. Miałem rację… Kilka pięter wyżej, po zabiciu kolejnych 3 oprychów w brutalny sposób, usłyszałem mechanizm zabezpieczający drzwi wejściowe. Wiedziałem, że zostałem tu uwięziony i wtedy wydobył się z głośnika niski i szorstki.. – Witaj w koszmarze, Łowco. Czas twojego żywota właśnie nastał, nie wyjdziesz stąd żywy, a mnie nie zdołasz pokonać . – Krzyknął ze wściekłości Kuna. Kto przyniesie mi głowę tego kolesia zostanie sowicie wynagrodzony. – Kończąc te słowa, wyłączył mikrofon, ja zaś zmierzał ku górze, gdy usłyszałem ludzi zbiegających ze schodów. Wiedziałem, że to nie będzie łatwa przeprawa…

6 komentarzy:

  1. Gdybyś chociaż raz przeczytał to co tutaj przesyłasz to twoje "opowiadania" byłyby o niebo lepsze. Niektóre zdania nie mają sensu i wypisujesz po 20 przecinków w jednym zdaniu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Postaram się to naprawić, dopiero zaczynam, więc mam prawo robić błędy,

      Usuń
  2. Nie wiem gdzie piszesz swoje opowiadania, zaczynasz w notatniku lub od razu na blogu. Jeśli piszesz w nocy, pewnie jesteś zmęczony i nie czytasz całości. Mogę dać ci radę :) Zapisz je sobie, a kiedy będziesz miał siłę przeczytaj i popraw błędy, wstaw dobrze przecinki, sprawdź końcówki, które są ważne. Wiem, że to szczegóły, ale to właśnie one tworzą całość, prawda ? :)
    Życzę powodzenia w dalszym tworzeniu, muszę przyznać, że pomysły są dobre i wciągające.
    Pozdrawiam Derenis.

    OdpowiedzUsuń
  3. Poprawiłem troszkę. Dzięki za aktywne komentowanie moich prac.

    OdpowiedzUsuń
  4. http://rotzpisze.blogspot.com/ - no kurcze, tu też się wkleje, najwyżej zaleje mnie fala krwawego hejtu :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Wciągające i bardzo ciekawe.
    Jak mam być szczera to historia płatnego zabójcy jest bardzo interesująca.
    Czekam na dalszą część.

    OdpowiedzUsuń