Get over here ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~>
Wiecie dlaczego?
Bo MORTAL KOMBAT!
Brałem udział w turnieju w Mortal Kombat X, 6 grudnia dokładnie.
Przygotowywałem się do niego niemal cały tydzień. Trenowanie na padzie od Xboxa 360 było mordęgą przez źle zaprojektowanego D-Pada (lub jak to woli "Krzyżaka"), w porównaniu do pada z obecnej generacji.
Postacią, którą trenowałem, był Scorpion. Myślałem, że będę grał nim dobrze, po tym jak tydzień wcześniej w Cybermachinie, dałem popalić dwóm typkom wygrywając z nimi łącznie, 16:3. Trenowałem wariacją Ninjitsu, w której to Scorpion walczy mieczami.

Przejdźmy do samego turnieju...
Zjawiam się jak zwykle przed czasem i przyglądam się uczestnikom, którzy robią sobie sparingi przed turniejem.
Ja swoim marnym Scorpionkiem ledwo wyciągałem z 16% obrażeń. Gdzie chłopaki, którzy grali wyciągali po ok. 30%, bez żadnego zmęczenia, robiąc przy tym takiego kombosa, że nie da się z tego uciec. Zwątpiłem w swoje szanse na wygraną. Dowiedziałem się chwilę później, że to są weterani, którzy przyjechali z Krakowa, Katowic i Łodzi, by zobaczyć jak to we Wrocławiu będzie wyglądało.
Porozmawiałem z ludźmi, dostałem swój identyfikator z nickiem:
| RuchamDziwki123 niestety było zajęte :C |
Cóż, Cyperian nadal niezły klimat turniejowi :D
![]() |
| Netherrealm czeka... |
Mecze grupowe poszły mi bardzo sprawnie niemal bezstratnie wygrałem, straciłem tylko jedną rundę. Po trzech meczach miałem otwartą bramkę do 1/8 turnieju. I tu się zaczęły prawdziwe schody. Czwarty mecz, z ostatnim zawodnikiem z grupy, pokazał mi jak bardzo mi brakuje umiejętności i taktyki. Przeciwnikowi właściwie nie schodził pasek życia, a ja próbowałem się wyrwać z kombosów z marnym skutkiem. Kitana zdecydowanie trzyma na dystans. I tak o to przegrałem swój pierwszy mecz.
1/8 turnieju.
Kolejny mecz, znów trafiam na zawodowca, z którym to grałem przed chwilą w celu poćwiczenia. Po pierwszej przegranej rundzie, już wiedziałem, że źle dokonałem wyboru postaci, ale nadal grałem Scorpionem. Cóż, 3:0 dla przeciwnika grającym Dvo'rahą, który cały czas mnie zaskakiwał tą samą kombinacją ciosów, której nie mogłem powstrzymać
Drabinka "Przegrywów"
Na drabince przegrywów też dostałem kopa, od swojego imiennika, który grał Raidenem
Bardzo wyrównany mecz, chociaż łomot mi spuścił
Dwójka rywali, ten z grupy oraz ten z 1/8, grali przeciwko sobie w finale XD
Także ewidentnie trafiłem na ciężki orzech do zgryzienia. Diamentowy orzech.
Wiecie dlaczego przegrałem?
BO SCORPION JEST CHUJOWY!!!!!
Brakuje mu jakiekolwiek ciosu na odległość, gdzie mógłby trzymać przeciwnika na dystans.
Problemem było też, że miał bardzo ograniczony wachlarz ciosów, do podtrzymywania ciągłości kombosów.
Zastanawiam się, czemu nie wziąłem pana Cage'a, którym grałem w MK9
Postanowiłem nim zagrać po turnieju. Żałuję, że go nie wziąłem.
Osobiście uważam turniej za udany, poznałem multum fajnych kulturalnych ludzi. Nie było chamstwa, a co najważniejsze, nie było dzieciarni.
Może nie wróciłem z trofeum, ale za to wróciłem z nowymi znajomościami, doświadczeniem oraz dobrym humore.
I tak oto Kajetan dostał wpierdol.
PS. Jeżeli ktoś z was jest z Wrocławia i chce ze mną pograć, to wpadajcie do Cybermachiny w soboty.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz