Powrót do żywych
O matko ile to już czasu minęło, od kiedy cokolwiek wrzuciłem na bloga? Czas powrócić na stare śmieci.
Co się działo przez okres nieobecności?
Wiele zmian, nowa lokalizacja, nowi ludzie, nowa szkoła, w końcu wkroczyłem w dorosłe życie. Z potknięciami. Ale o tym nie będę się rozpisywał. Ten post traktuję jako rozgrzewkę przed ruszeniem ponownie z materiałem. Myślę, że nieco częstszym niż raz na ruski rok.
Co mnie skłoniło do tego, by wrócić?
Odnalazłem muzę, odnalazłem źródło inspiracji, moje natchnienie. Kto by pomyślał, że pewna utalentowana i piękna dziewczyna wyrwie mnie z okowów bezproduktywności... Na początku nie liczyłbym na jakieś mega ciekawe opowiadania czy coś. Może zacznę trochę ruszać publicystki.
Myślę, że zacznę od rzeczy najciekawszej dla mnie, od filmów, bądź gier. Ale to wyjdzie w swoim czasie.
A teraz wybaczcie, ale zajmę pisaniem pierwszego prototypowego opowiadania. Co mogę wam zdradzić? Kingiem to ja nie zostanę.
 |
Fryteczkę?
|
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz