wtorek, 25 lutego 2014

True Story

(To jest oparte na mojej prawdziwej historii i niestety czarnym charakterem jestem ja)

Szczęście? A komu jest one pisane? Zakochanym? Chyba tylko po to, by stworzyć prowizoryczny mur przed jedną z takiej możliwości, jaką jest gra na uczuciach, czy też tęsknota. Moja historia była brutalniejsza. Niewinny wieczór na Internecie spędziłem na przeglądaniu „fejsa” i „dziewięćgaga” pośmiałem się. Popisałem kilka wypowiedzi grupach, do których należałem i przyszedł czas na kilka pytań na ask’u. Wylosowałem kilka pytań i odpowiedziałem, nie minęło 5 minut gdy w mojej skrzynce znalazłem wiadomość od jakiegoś użytkownika od treści: <3. Od razu odpowiedziałem, że nie potrzebuję czyjegoś serca, bo sam własnego nie mam. Otrzymałem kolejną wiadomość od tej samej osoby. Przejrzałem profil. Okazało się, że należy to przepięknej rudej dziewczyny o cudnych oczach i uśmiechu. Pomyślałem, że mogę popisać z nią i zobaczyć co wyjdzie. Minęła dosłownie chwila byśmy wynieśli się z ogólnego dostępnego środka komunikacji, na coś bardziej prywatnego. I tym miejscu będzie się toczyć cały dramat. Rozmowy zaczęły się od podstaw, zwykła rozmowa o niczym nadzwyczajnym, podzieliliśmy się swoim hobby i takie tam. Do czasu, gdy to ja zacząłem być miłym, słodząc jej o wspaniałości jej charakteru i o tym, że mi się spodobała na dodatek pytając się o spotkanie. A nie minął nawet dzień. Chciałem się o nią troszczyć, bo była chora. Wiecie, że możliwe za 2 miesiące mieliśmy się spotkać? Wracając do opowiadania. Wyczuła, że to pora zakochanych i możliwe, że się w niej podkochuje. Zacząłem do niej pisać, że chcę z nią być na zawsze, że tylko z nią będę szczęśliwy i nic nas nie rozłączy. Miała zapalenie płuc, a ja się bałem, że może umrzeć, że sobie nie poradzę w życiu. I z tematów depresyjnych przeszliśmy na tatuaże. Ja uwielbiam tatuaże, sam nie posiadam, ale przeszkodą są tylko pieniądze. Opowiedziałem jej o swoim pomyśle, ona mi o swoim. Moje pewnie już znacie. Ona chciała coś, co będzie dla niej ważne, coś związanego ze mną. Byłem w lekkim szoku. I wtedy zapytałem „A co jeśli…? Napisała mi, że nikt mnie przy niej nie trzyma.  Odpowiedziałem, że po ślubie to na pewno tego nie zrobię, z miłości i lenistwa. W sumie zrobiłem próbę zaręczyn. Fakt, że wirtualny, ale gest się liczy. I wtedy zapytałem się jej o pierwszą randkę. Od razu zaproponowała mi roczną. Szok, po prostu szok. Nie mogłem się doczekać. Czułem motyle w brzuchu, uśmiech na twarzy sam mi powstawał. Podejrzewałem, że osiągnąłem stan najrzadziej we mnie spotykany- byłem zakochany…  Pisaliśmy o pięknych rzeczach o ślubie, wspólnej przyszłości i wtedy przyszła pora na tajemnice. Jej najbardziej skrywana tajemnica sprawiła, że moja miłość do niej, zaczęła zamieniać w chęć zemsty na osobie, która wyrządziła jej bardzo poważną krzywdę. Gdy mi o niej powiedziała, byłem zszokowany, ale nie przestałem jej kochać. Byłem wściekły na faceta, który spowodował w niej tak silny uraz. Czułem się jak Anakin, gdy jego matka umarła na jego rękach. Poczułem ten sam gniew. Gniew i żal – te dwie emocje towarzyszyły mi po każdej zakończonej rozmowie z nią. Płakałem podczas powrotów domu. W mojej głowie miałem skrajne emocje. Do pewnego dnia, gdy obudziłem się i poczułem pustkę w głowie. Pustkę emocjonalną. Spowodowaną nie wiadomo czym, Napisałem do niej, że robię 3-dniową przerwę od kontaktów między nami. Nie dotrzymałem słowa. Następnego dnia zacząłem ją atakować, za to, że nie odpisała następnego dnia. Bezpodstawnie… I wtedy napisałem, że to ona ze mną pogrywa, co nie było prawdą, że mnie oszukuje, pisałem, że wiedziałem, o tym, że to się nie uda. Wtedy ona napisała te słowa:
I WCALE Z TOBĄ NIE POGRYWAM
nie rób mi tego
w sumie wiesz co? Moje życie i tak już jest do dupy…
Nie warto już być
Nie warto już nic robić
Teraz trzeba tylko czekać na śmierć
Nie mam na nic już sił
Już dobrze się z Tobą czułam
Pomogłeś mi się od tego wszystkiego oderwać
Pomogłeś mi zapomnieć o wszystkim
Pomogłeś poczuć się ważną osobą
Kochającą
Kocham Cię…
Żegnaj
Wybacz…
Przepraszam, za to, że istnieje
Już nie długo
A co Wielki i Wspaniały Kajetan napisał? (Tak czytelniku tu był sarkazm):
Jak będziesz chciała się zabić to pisz, pójdę po popcorn…


PS. Ciężko mi się pisało, o tym wydarzeniu, opierając się na zapisie rozmowy mojej i dziewczyny, którą zraniłem. Bardzo mnie bolało pisanie tego, dziewczynę przeprosiłem i odszedłem w zapomnienie. Jednak rana na sumieniu pozostanie niezałatana…
Jestem potworem…

2 komentarze:

  1. Każda Twoja opowieść mnie ruszyła. Ta najbardziej. Jest w niej tyle emocji. Nie wiem co jeszcze napisać. Cała taka sytuacja jest... trudna.
    Pozdrawiam, każdy popełnia błędy pod wpływem emocji,
    H.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie jesteś potworem...
    Nawet tak nie mów...
    Jestem z Ciebie dumna bo zrozumiałeś swój błąd, zrozumiałeś, że mnie zraniłeś...
    Wybaczam Ci bo zasługujesz na to:)
    Jesteś cudownym chłopakiem

    OdpowiedzUsuń