- Żryj ołów, gnido. – Krzyknął Michał, do mikrofonu, znany bardziej w świecie, jako LoRent44 – znanym i szanowanym we okolicznych kręgach graczem Halo 4. Jednak szacunek powoli zanikał. Zamiast niego pojawiła się pogarda i wstręt do narcystycznego i egoistycznego podejścia do grania podczas rozgrywek drużynowych. –Taaak, kolejny frag, widzicie?! Jestem najlepszy! Najlepszy! – Zdzierał z siebie głos po to, by pokazać swoją wyższość na innymi. Mijały kolejny minuty rozgrywki, kolejne trupy sypały się z jego ręki, co raz więcej punktów dla drużyny, a właściwie dla siebie. Do czasu… Do czasu, gdy jego towarzysz zabił przeciwnika przed jego nosem. – Ty skurwielu, przyjdę do ciebie i cię zabiję, to był mój frag, mój, mój. – Wrzeszczał ze wściekłości, ściskając coraz mocniej pada w ręce. Dlaczego nikt nie reagował na jego zachowania w domu? Bo mieszkał sam, odizolowany od ludzi i realnego świata, był pochłonięty wirtualną wojną z ludźmi z innych krajów. W końcu… Koniec meczu, wyświetlenie statystyk i co się okazuje? Jego znajomy, mieszkający od niego 10 minut drogi, kryjący się pod GamerTag’iem: Cr33pyGreg01 przebił Michała jednym punktem. Tylko jednym punktem. –Grzesiek, jak mogłeś mi to zrobić?! Ty chuju, jak ja będę wyglądał w statystykach? Zemszczę się za to, zobaczysz!- Pluł się do Grześka, jakby ten jeden frag decydował, o życiu lub śmierci. –Ciebie człowieku, popierdoliło do reszty? Ty wiesz, co w ogóle gadasz?!- Powiedział Grzesiek zdziwionym głosem. –Jesteś śmieciem, dla którego ważne jest jakieś wirtualne gówno, nic poza tym. Nie dziwię się ludziom, dlaczego się od ciebie odwrócili. Myślisz, że dlaczego ludzie cię nie szanują? Bo nie mają, za co! Najbardziej mnie cieszy to, że nawet Magda się od ciebie odwróciła. Żeby stracić dziewczynę przez swój narcyzm?! Trzeba mieć nieźle narąbane w głowie, by tak postąpić. –Krytykował LoRent’a 44 dalej. – Zamknij się, to nie prawda. Zabiję cię za te herezje przeciwko mnie, zabiję! I jak śmiesz o niej wspominać, była suką. Zimną suką, nikim więcej. Tak jak reszta ludzi. Banda palantów, którzy są słabsi ode mnie. Jestem powyżej ich poziomu. – Wyrzucił z siebie Michał, z lekką nutką żalu do całego świata. – Zobacz, nawet rodzina cię opuściła, przez to kim się stałeś, zmienili nazwisko i miejsce zamieszkania.- Mówił dalej Grzegorz, wypuszczając zalegającą w nim wściekłość. –Teraz to już przegiąłeś pałę, kolo. Zniszczę cię i całe twoje życie, twoja noga nie będzie miała wstępu nigdzie! Rozumiesz? Nigdzie! – Płacząc ze wściekłości za krytykę, co raz bardziej budował, chęć pozbycia się Grzegorza jak pasożyta ze swojego życia. Zaczęła się nowa runda. Już na początku rundy dorwał się do plazmowego miecza, po czym ruszył przed siebie. Tym razem Cr33pyGreg01 grał w przeciwnej drużynie. Biegł przed siebie, nie spotykając innych przeciwników przed sobą, miał na radarze zaznaczoną pozycję Grześka. Zaczął sprintować do niego, odległość się zmniejszała. 40 metrów, 30 metrów, 20 metrów, 5 metrów. Znalazł go. Siedział w pokoju w bazie przy komputerze i czekał na amunicję. Michał doskoczył do niego o tyłu pchnął miecz w jego stronę. Widział jak przebija jego pancerz i widzi ostrze wychodzące Grzegorzowi z torsu. Nie wiedzieć czemu nie dostał punktów za zabicie go i dlaczego krew spływała po ręce Michała. Ciało Cr33py’ego jeszcze miało lekkie drgawki w pośmiertnych konwulsjach. Idealnie trafił w sam środek serca. Śmierć była bardzo szybka. Ale Michał gotował się ze wściekłości, bo nie widział innych wrogów i nie frag nie został zaliczony. Powoli zaczęło do niego docierać co zrobił, że wcale nie siedział przed konsolą, ale był w mieszkaniu Grześka z zabrudzonym tanto w ręku, ciałem leżącym w salonie na podłodze. Plama krwi co raz bardziej się powiększała. Zszokowany Michał był spięty, nie mógł się ruszyć. Gdy próbował zrobić krok jego ciało na to nie pozwalało. Z szoku jego emocje przeszły w strach, a potem w panikę. Wtedy to rzucił nóż i uciekł z mieszkania. Zaszył się w swoim i próbował myślami uciec od tego co zrobił. Ale odległość czasowa między zabiciem Grzegorza z zimną krwią, a włączeniem się świadomości czynu ciągle rosła… Minęły 2 tygodnie. W końcu znaleźli ciało Grzegorza, trochę już zgnite, przy nim tanto, którym został zamordowany. Było wiadomo już, kto to zrobił. Nie minęło kilka godzin, jak gliniarze weszli do mieszkania Michała. Ale było cicho. Sprawdzili wszystkie pomieszczenia, do których drzwi były otwarte. Na końcu ich poszukiwań został salon. Drzwi były zamknięte. Wołanie policjantów na nic się zdało, dlatego otworzyli drzwi siłą. Widok, który tam zastali ich zdziwił. Ciało Michała oparte na fotelu było przebite bardzo podobnym nożem do tego, którym on sam zadał śmiertelne pchnięcie. Wzrok był nie obecny, wydawało się, że wyłączony z rzeczywistości. Na 46-calowym telewizorze, była zatrzymana rozgrywka z Halo, a dokładnie moment jak Spartanin Michała zostaje zabity przez postać innego gracza plazmowym mieczem…
wtorek, 25 lutego 2014
Wirtualna zemsta
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Super, super rozdział!!! Naprawdę bardzo pokazuje co uzależnienie potrafi zrobić z człowiekiem, a Ty to jeszcze tak dobrze opisałeś, jestem pod dużym wrażeniem, boskie.
OdpowiedzUsuńO uzależnienie chodziło tu częściowo tylko, ale dzięki za docenienie :)
OdpowiedzUsuńBardzo mi się podoba. Motyw odszczepienia świadomości od rzeczywistości ;)
OdpowiedzUsuńMoże to zabrzmieć dziwnie, ale uwielbiam jak się leje krew i w ogóle zabójstwa, morderstwa, samobójstwa itp. w ogóle horror to to co uwielbiam najbardziej :D
Dzięki, że pokazałeś mi się na asku.
No więc, pomysł na bloga i obiecuję, że będę czytać każdą notkę. To takie niezwykłe, że chłopak bloguje własne opo :D
Pozdrowienia od Fumei ;)