piątek, 28 lutego 2014

Spotkanie nad Grzybową Doliną

-Docelowe miejsce będzie osiągnięte za 200m- Oznajmij podręczny komputer, umieszczony na moim nadgarstku. Zmierzałem pod górkę, z plecakiem na sobie i strzelbą zawieszoną na ramieniu.

- Zapowiada się dziś bardzo gorący dzień- Oznajmiłem sam do siebie, po czym maszerowałem dalej. W powietrzu nosił się słodkawy zapach, lekko drażniący, a jednocześnie chce się go czuć. Poranek był piękny, bezchmurny, jednak niepokojący. Dlaczego niepokojący? Bo krajobrazowi towarzyszyła grobowa cisza, jakby za chwilę miało się stać coś strasznego. Do szczytu zostało tylko 50 metrów. Usiadłem sobie na chwilę i zjadłem kolejnego batona energetycznego i popiłem go wodą, sprawdziłem stan amunicji. I wyjąłem książkę mojego dziadka. 1000-Stronicowe dzieło mało znanego autora, było jego ulubioną książką, czytał ją non stop. W dniu swojej śmierci, załadował sobie potrójną dawkę adrenaliny i wyciął kilkadziesiąt kartek swoim wojskowym nożem i wsadził tam dwie rzeczy, po wewnętrznej stronie okładki napisał: „ Otwórz na stronie 545. Ale tylko na czarną godzinę. Popatrzyłem na nią jeszcze chwilę, po czym schował do plecak, poprawiłem pasek od strzelby i dotarłem na szczyt. W dole kotliny łąki ciągnące się po horyzont, widoczność do 15 kilometrów. Gdzieś w oddali było widać szczyty drapaczy chmur w miastach. Ledwo wystawało ponad horyzont. Popatrzyłem na zegarek, mała wskazówka znajdowała się na wysokości dziewiątki. –Jeszcze tylko 30 minut- Pomyślałem, po czym odwróciłem głowę w poszukiwaniu źródła dźwięku, pochodzącego gdzieś zza moich pleców. 22-Letnia długonoga brunetka o szmaragdowych oczach, właśnie ocierała czoło z potu, przed tym zdejmując motocyklowe gogle. Była ubrana w szorty koloru khaki, skórzane wojskowe buty oraz zielony top. Na plecach ujrzałem rękojeść katany, ale sądząc po jej uśmiechu nie chciała jej wyjąć. –Witaj nieznajoma- Oznajmiłem miękkim niskim głosem. –Ty też przybyłaś podziwiać widowisko? W końcu zacznie się nowy rozdział w historii ludzkości. A zarazem jej koniec- Powiedziałem z uśmiechem na twarzy, ona go odwzajemniła. –Tak, stąd będzie piękny widok na to wydarzenie, czy mogłabym poznać twoje imię- Zapytała, śmiejąc się cicho i biorąc kęs kanapki. –Jestem Douglas, pośrednim twórcą tego, co ma nastąpić- Powiedziałem z dumą w głosie, a jednoczesnym wstydem. Podała mi dłoń. –Mów mi Natt, przyszłam tu by przemyśleć swoje czyny, zanim „To” się stanie. Zanim nasz świat stanie się wielkim siedliskiem grzybów.- Oznajmiła, po czym napiła się łyka wody w bukłaka, widziałem, że walczy z myślami. Zapytałem się jej. – Co cię gryzie, Natt? Przeszłość, teraźniejszość, czy to, co z nami się stanie zaraz?- Popatrzyła na mnie z żalem w oczach. – Nie mogę się pozbierać, po ostatnich moich czynach, takiego bólu nie mogę długo znosić. Zabiłam własnego ojca w zemście za całe moje życie, zniszczone przez niego. Odeszłam od rodziny, mojego chłopaka, rzuciłam studia. Ostatni rok, to pasmo samych porażek.- Po ostatnich słowach, rozpłakała się na dobre, więc przerzuciłem temat na mnie. –Nie masz, co płakać Natt, mój jeden ruch sprawił, że za chwilę to, co znałaś, na zawsze się zmieni. To kwestia minuty. – Brunetka uśmiechnęła się nieznacznie, po czym przysiadła się bliżej i założyła z powrotem swoje gogle. Ja w tym czasie otworzyłem książkę dziadka na 545. stronie. Znalazłem tam niewielką butelkę ulubionej whisky dziadka oraz medalion. Butelkę odłożyłem obok i przyjrzałem się drugiej rzeczy, było na niej napisane: „Wszyscy ludzie mają jedną matkę. Matkę Ziemię”. - 20 Sekund.- Oznajmił komputer. – Eh, to może wypijmy razem, za nasze skomplikowane życia?- Zapytałem charyzmatycznym głosem, machając butelką.- Czemu nie, skoro to może być mój ostatni alkohol, jaki w życiu piłam- Westchnęła, po czym wzięła kilka łyków i oddała mi butelkę. Zanim nadeszła moja kolej na spróbowanie tego złocistego trunku, zauważyłem na niebie smugi, a potem nagły rozbłysk. Wtedy powiedziałem do Natt. – Do zobaczenia później, w lepszym świecie oczywiście. – Ona się tylko uśmiechnęła i zasalutowała na pożegnanie. Wtedy poczuliśmy nagłą falę gorąca, nasze ciała płonęły przez kilka niebolesnych sekund, tak jak cała planeta. Wszyscy płonęliśmy, gdy świat rozsiał się grzybami zagłady. Naszych, widzianych ze szczytu, było 3. Potem nastała cisza… Wieczna cisza… Nikt więcej nie usłyszy śmiechu, krzyku, płaczu czy też wiatru. Bo nie będzie komu tego więcej doświadczyć.

7 komentarzy:

  1. ''Oznajmij podręczny komputer'' - myślę, że powinno być ''oznajmił''.
    ''z plecakiem na sobie i strzelbą zawieszoną na ramieniu.'' Może po prostu z plecakiem? ''Na sobie'' nie brzmi zbyt dobrze.
    ''W powietrzu nosił się słodkawy zapach, lekko drażniący, a jednocześnie chce się go czuć'' - ''unosił się''. I ''chce'' też niezbyt, może lepiej to zmienić na czas przeszły?
    ''i zjadłem kolejnego batona energetycznego i popiłem go wodą, sprawdziłem stan amunicji. I wyjąłem książkę mojego dziadka (...) W dniu swojej śmierci, załadował sobie potrójną dawkę adrenaliny i wyciął kilkadziesiąt kartek swoim wojskowym nożem i wsadził tam dwie rzeczy''- nie nadużywasz przypadkiem ''i''?
    ''schował do plecak'' - schowałem.
    ''22-Letnia długonoga brunetka o szmaragdowych oczach, właśnie ocierała czoło z potu'' - skąd wiesz, że miała tyle lat? To trochę niespójne. I tego przecinka nie powinno tu być.
    ''Tak, stąd będzie piękny widok na to wydarzenie, czy mogłabym poznać twoje imię- Zapytała, śmiejąc się cicho i biorąc kęs kanapki.'' - Znak zapytania by się przydał, może zamiast przecinka kropka. I skąd ona wzięła kanapkę? Wcześniej nie było nic o tym, że ją wyjęła. To tak, jakby nagle zmaterializowała jej się w dłoni. I dialogi zazwyczaj się pisze po enterach ;>
    ''Zapytałem się jej. – Co cię gryzie, Natt? '' - Zapytałem się jej:
    -Co cię gryzie, Natt? <--czyli dwukropek, a po tym enter. Entery to ważna sprawa.
    ''Nie mogę się pozbierać, po ostatnich moich czynach, takiego bólu nie mogę długo znosić.'' - Nie mogę się pozbierać po moich ostatnich czynach...nie mogę długo znosić takiego bólu. (Czy coś takiego, lepiej używać mniej przecinków, bo obawiam się, że w Twoich tekstach jest ich za dużo).
    ''Ostatni rok, to pasmo samych porażek.- Po ostatnich słowach, rozpłakała się na dobre'' - ostatni, ostatnich. Powtórzenie. Może: ''po tych słowach rozpłakała się na dobre''?
    ''Nie masz, co płakać Natt'' - Nie masz co płakać, Natt. Przecinek w złym miejscu. Czepiam się szczegółów, ale one też są ważne.
    ''Butelkę odłożyłem obok i przyjrzałem się drugiej rzeczy, było na niej napisane (...)'' - ''przyjrzałem się drugiemu przedmiotowi, było na nim napisane'', nie sądzisz, że to brzmi lepiej? Według mnie tak, ale o gustach się nie dyskutuje.
    ''Czemu nie, skoro to może być mój ostatni alkohol, jaki w życiu piłam'' - lepiej brzmi bez ''mój''. I czy to nie oczywiste, że to jej ostatni alkohol, skoro pozostała minuta do wybuchu? xD
    ''Wtedy powiedziałem do Natt. – Do zobaczenia później, w lepszym świecie oczywiście.'' - Wtedy powiedziałem do Natt:
    - Do zobaczenia później. W lepszym świecie, oczywiście. (Entery, dwukropek).
    ''Ona się tylko uśmiechnęła i zasalutowała na pożegnanie.'' - Ona uśmiechnęła się tylko i zasalutowała na pożegnanie.
    ''Naszych, widzianych ze szczytu, było 3.'' - może warto użyć słów zamiast cyfr. Tak samo wcześniej - dwudziestodwuletnia, pięćdziesiąt minut, dwieście metrów. Co o tym sądzisz?
    I nie wiem, czy świat może rozsiać się grzybami, ale może to akurat moje przewrażliwienie.
    Czyli, podsumowując: entery przy dialogach (chyba, że to kwestia formatu i po prostu coś się zepsuło przy wklejaniu opowiadania na bloga, w takim przypadku oddaję honor), przecinki i wcześniejsze szczegóły, pomijając błędy, których nie zauważyłam.
    Dziękuję za uwagę i w ogóle, może jak znajdę coś takiego w innych Twoich tekstach, to dam znać w komentarzu.
    ___
    Ale sam pomysł jest całkiem...epicki, muszę przyznać (: Chociaż trochę nieskładny.

    OdpowiedzUsuń
  2. Poprawię go po południu. Piszę to w nocy, więc zdarzają mi się błędy.

    OdpowiedzUsuń
  3. Skoro wstawiasz to też dla innych, może w takim razie lepiej pisać w nocy, ale poprawiać za dnia? c:
    Mimo wszystko nie każdy wie, kiedy to napisałeś.
    Pozdrawiam i życzę miłego wieczoru (:

    OdpowiedzUsuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  5. http://rotzpisze.blogspot.com/ - zapraszam też do mnie ^^ Kajtek, nie usuwaj za spam, każdy orze jak może ^^

    OdpowiedzUsuń
  6. Don't worry Pjotruś, nie ma jak podkradanie mi czytelników :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Wiem, że już mówiłam, ale... Uwielbiam sposób w jaki piszesz �� ^ ^ a ten post... Nie wiem, wyjątkowo do mnie przemawia :D

    OdpowiedzUsuń